Derrumbes – peruwiański macho i polscy misjonarze

Niespodziewanie znaleźliśmy się w miejscu, które bardzo przypominało nam Argentynę. Sucho, dużo kaktusów, strome skały i kanion.. Przypomnijmy, że mieliśmy problem. Do wyboru trzy niemal równoległe trasy, przy czym ta najwygodniejsza dla nas wydaje się niedostępna. Wszyscy po kolei od kilku dni (policja, inni rowerzyści, kierowcy) ostrzegają, że droga jest zasypana przez osuwisko - po … Czytaj dalej Derrumbes – peruwiański macho i polscy misjonarze

Reklamy

No i co w końcu z tym Machu Picchu? Kraina kawy i kakao.

Dlaczego nie Machu Picchu? Byliśmy jakieś 40 km od tego słynnego miejsca. Mieliśmy wiele rozterek czy tam pójść czy nie. Ostatecznie ominęliśmy to miejsce. Właśnie tak! A najlepsze było to, że gdy mijaliśmy skręt na miejscowość Sanata Teresa, które jest niejako bazą wypadową, zatroskani miejscowi krzyczeli do nas, że źle jedziemy. Na razie nie żałujemy … Czytaj dalej No i co w końcu z tym Machu Picchu? Kraina kawy i kakao.

Dolina Inków – jak tu jechać jak po drodze tyle pyszności?!

Jak zapewne pamiętacie z poprzedniego wpisu, znaleźliśmy się w Valle Sacrado. Jest to trasa dawnego szlaku Inków i po drodze znajduje się wiele zabytków z czasów przed przybycia Hiszpanów, co odmieniło życie ówczesnych ludzi na zawsze... Salinas Do tego miejsca dotarliśmy od innej strony niż większość ludzi, dlatego gdy doszliśmy pieszo na górę, trochę nas zaskoczyły obecne … Czytaj dalej Dolina Inków – jak tu jechać jak po drodze tyle pyszności?!

Kolorowe Peru. Cuzco – mimo, że turystyczne to i tak zachwyca!

Ale zanim dojechaliśmy do Cuzco, działy się jeszcze inne rzeczy 🙂 Ze wspomnianego wcześniej uniwersytetu czekało nas 130 kilometrów do omówionego gospodarza. Po drodze mieliśmy pokonać przełęcz o wysokości 4400 m npm. To sprawiło, że ostatnie 2 godziny jechaliśmy po ciemku. Ze względów praktycznych (co to za frajda z jazdy jak nic nie widać...) i … Czytaj dalej Kolorowe Peru. Cuzco – mimo, że turystyczne to i tak zachwyca!

Perú – od razu śladami inków

Za granicą powitało nas z uśmiechem czyste miasto! Tak! To było pierwsze wrażenie. I kościół przy głównym placu jakiś taki ładniejszy.. Niestety za miastem ilość papierów i plastiku na poboczu była podobna, ale im dalej od Boliwii tym było coraz lepiej. Inna koncepcja jest taka, że bliżej Titicaca żyją ludy Aymara, bliżej Cuzco Quechua.. Może … Czytaj dalej Perú – od razu śladami inków

Jeziorem Titicaca do Peru

El Alto Jak pamiętacie z poprzedniego opisu, z La Paz wydostaliśmy się kolejką linową. Byliśmy na górze czyli w mieście El Alto gdzie ciężko było się przebić przez bazar! Mnóstwo minibusów na każdym pasie, ogólny typowy boliwijski chaos. Ktoś wsiada do busa, ktoś nagle wysiada tuż przed Twoja kierownicą, tutaj Pan pcha wózek z gigantycznymi … Czytaj dalej Jeziorem Titicaca do Peru

La Paz – jak to tak? Stolica w górach?

Do La Paz przybyliśmy z dzikiej dżungli. W sumie to dość niesamowite, że 50 km od stolicy, za wysoką przełęczą jest inny świat, zupełnie inna roślinność i klimat.   Stolice mają to do siebie, że są totalnie różne od całego kraju i absolutnie przez ich pryzmat nie należy patrzeć na ogół. Chociaż są pewne punkty … Czytaj dalej La Paz – jak to tak? Stolica w górach?

Piekło rowerzysty, czyli Boliwijski Południowy Yungas

Jak na razie Boliwia to dla nas najtrudniejszy kraj do podróżowania z wielu powodów. Zaczęło się od wysokości i co tu dużo gadać po prostu powyżej 3 500 m ciężko się oddycha i tyle. A jak trzeba jeszcze pokonywać górki, przełęcze (niektóre o wysokości 4700 m) to zadyszka potrafi być porządna. W ogóle ciśnienie na … Czytaj dalej Piekło rowerzysty, czyli Boliwijski Południowy Yungas

Oruro nasza przystań na dłużej. Targ, bazar, feria – tutaj życie toczy się na ulicy.

Znaleźliśmy się na altiplano, płaskowyżu znajdującego się na wysokości 3 600 m n.p.m. (wikipedia) Altiplano – płaskowyż śródgórski w Andach Środkowych, w Boliwii i Peru. Znajduje się na wysokości 3300–3800 m n.p.m. Występują kotliny bezodpływowe. Znajdują się jeziora (m.in. Titicaca, Poopó), a także solniska (Salar de Uyuni). Występuje roślinność półpustynna (puna) oraz największe na świecie złoża rudy cyny. Od ponad 2 tygodni kręcimy się wokół tej wysokości, … Czytaj dalej Oruro nasza przystań na dłużej. Targ, bazar, feria – tutaj życie toczy się na ulicy.

Nasza codzienność. Czy podróżując pół roku można się jeszcze czymś zachwycić?

Tym razem trochę inny wpis. Dziś o tym jak wygląda nasza codzienność. Czasem sobie myślę, że wyobrażenie na temat naszej podróży wygląda bardzo sielsko, anielsko i romantycznie. Bo w końcu niespełna 1,5-roczne małżeństwo wyjechało w podróż życia, na koniec świata, mają wspólną pasję rowerową, spełniają marzenia, poznają świat i mają tyle przygód. Przecież dookoła same … Czytaj dalej Nasza codzienność. Czy podróżując pół roku można się jeszcze czymś zachwycić?