Po szaleństwach na autostradzie przyszedł czas trudu.

Wczorajszy dzień upływał bardzo wydajnie! Zrobiliśmy rekord 84 km! Ale tylko dlatego że było mało podjazdów i mogliśmy jechać autostradą. Dojechaliśmy do Gori! Widzieliśmy dom Stalina i ogromne muzeum ociekające przepychem na jego cześć. 


Pawel robił zdjęcia a ja umierałam na ławce w parku.. Potem już było tylko gorzej.. Nie będziemy opisywać szczegółów.. Ale wygląda na to, że się czymś zatrułam. Zatem wylądowaliśmy w Guesthousie i zalegam w łóżku! Pozdrawiam Ewę Miśko-Wąsowską, która udzieliła mi porad i uciszyła moją panikę! Trzymajcie za mnie kciuki, żebyśmy jak najszybciej mogli ruszyć dalej.

A żeby nie było tak ponuro to załączamy zdjęcia z trasy 🙂

Targowisko przy autostradzie


Reklamy

2 uwagi do wpisu “Po szaleństwach na autostradzie przyszedł czas trudu.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s