Kazbegi i jego zakątki

Cześć. 

Dzisiaj dopadł nas deszcz. W pół do dwunastej a my musimy siedzieć w namiocie. Wygląda na to, że pogoda się już dziś nie zmieni.  Niestety. 


Przynajmniej wczorajszy dzień był udany. Na chwilę odstawiliśmy rowery i pomaszerowaliśmy na jeden z najsłynniejszych monastyròw Gruzji, który poniekąd uznawany jest za jej symbol. 


Na górę prowadzi kilka dróg. Dojście tam zajmuje przynajmniej godzinę. 

Z wzgórza rozciąga się widok zarówno na miasto Kazbeg, góry po drugiej stronie


jak również masyw Kazbeka. 


Na górę można wjechać również samochodem dlatego nie brakuje tutaj turystów. Wjazd rowerem z sakwami stanowi jednak nie lada wyzwanie. 

Mamy również przestrogę dla pracujących na parkingach. Turyści są gotowi z niego wyjechać nie uiszczając opłaty. Dlatego! Nie opuszczajcie swojego miejsca pracy, bo kasa może przejść wam koło nosa. Tak niechcący wczoraj oszczęsziliśmy kilka lari :p
Następnie pojechaliśmy w stronę granicy rosyjskiej zobaczyć wąwóz Darialski. 


Było warto. Wtedy nasz licznik wyprawy przekroczył 500 km. Wiemy że nie ma się czym chwalić, ale takie są fakty :p


Wieczorem pożegnaliśmy się z Kazbegi i ruszyliśmy w stronę Sno i Judy pomiędzy którymi również znajduje się wąwóz.


Jest to bardzo malowniczy zakątek.  Co prawda asfaltu nie ma, ale drogą gruntową jedzie się nieźle. Sama miejscowość Juda jest na 2200 m n.p.m. i trzeba się wspinać momentami 15%.

Dzisiaj jest jeszcze przed nami jazda w drugą stronę Gruzińskiej Drogi Wojennej i przełęcz Krzyżowa. 

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s