Signagi. Dzień 22

Wczoraj dostaliśmy dużo owocowych podarków, po prostu jadąc drogą. Zjedliśmy na kolację po jednym, ale i tak zostało jeszcze bardzo dużo!

Zdjęcie nie oddaje prawdziwej ilości. Nie widać drugiej warstwy.


Więc zjedliśmy po brzoskwini i nektarynce na śniadanie 😀

Noclegu szukaliśmy po ciemku, więc miejsce nie było najlepsze i już rano słońce nas wygoniło z namiotu. 

Naszym celem na ten dzień było miasteczko Signagi. Na nasze nieszczęście położone jest na zboczu dużej góry… Podjazd w takim upale nie należy do najprostszych. Ale na szczęście samo miasto prezentuje się naprawdę nieźle!


Niestety powietrze jest ostatnio mało przejrzyste i Kakuaz jest tylko delikatnie zarysowany. 

Do zwiedzania miasta, rowery lepiej zostawić w jednym miejscu. Można to zrobić w biurze informacji turystycznej. Co prawda Pani wolała rozmawiać z kimś na Facebooku niż z nami, ale udało się jakoś dogadać. 


Na obiad saszlyki, chaczapuli (rodzaj zupy z warzywami i wieprzowiną). 


Za miastem było… znowu pod górę. Ale zajechaliśmy jeszcze do monasteru Bodbe. Kolejny raz mogliśmy podziwiać miasto Signagi tym razem z innej perspektywy.

 Później jeszcze trochę pod górę. A na koniec – długi zjazd. I wylądowaliśmy na drodze krajowej Tbilisi – Azerbejdżan. Zjechaliśmy do jakieś wioski szukać wody… i ponownie zostaliśmy wspaniale ugoszczeni na noc. Pozdrawiamy!

A z licznika: 62km, 960 metrów podjazdu 821 m zjazdu. A ogólnie już przejechaliśmy 1062km!

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s