Azerska Gruzja. Dzień 23 i 24

Zanim przejdziemy do wydarzeń dnia chcielibyśmy opisać naszego wczorajszego gospodarza. Człowiek o wielkim sercu który bardzo skromnie mieszka.


Pilnuje kurzego biznesu (130 tys. kur dla jaj). Jest rownież bardzo religijnym człowiekiem i ma w pokoju swój mały ołtarzyk.

Ta stróżówka to obecnie jego dom. Nie tylko podczas dnia ma wiele do zrobienia, ale rownież gdy reszta pracowników rozejdzie się do domów on, jak sam to ujął: „śpiewa kurom kołysanki” 🙂 Z histori swojego życia, którą nam opowiedział, dowiedzieliśmy się że kiedyś prowadził zupełnie inne życie. Bogaci rodzice mu wszystko zapewniali a on tylko korzystał z życia. Był narkomanem przez 10 lat i kiedy trafił do szpitala, wtedy postanowił coś zmienić. Jak widać na zdjęciach, dziś niewiele mu wystarcza do życia. 

Następnego dnia, na pożegnanie, wypełnił nasze sakwy po brzegi u prosił, żebyśmy go koniecznie jeszcze kiedyś odwiedzili. 


Dalej trasa prowadziła zurbanizowanymi okolicami Tbilisi. My to miasto ominęliśmy obwodnicą. Widzieliśmy rownież kilka pracujących szybów ropy naftowej. 


W tym upale szybko kończyła nam się woda. Zatrzymalismy się przy kraniku koło przydrożnej restauracji. Chwilę później razem właścicielem przy jednym stole jedliśmy saszłyki. 

Nalegał abyśmy zostali u niego na noc. Bardzo chciał nas ugościć. Ulegliśmy jego namowom i wtedy się zaczęło.. Przyniesiono nam kolejne danie – pyszny kebab po azersku (dlaczego po azersku? O tym za chwilę). Długo rozmawialiśmy o naszych zwyczajach i polityce. Aż w końcu nasz 55-letni gospodarz zabrał nas nad rzekę Kure. Po drodze kupił dla nas przegryzki i zimne napoje. Gdy dojechaliśmy nad rzekę było już ciemno i dookoła było widać pioruny. Wszyscy weszliśmy do rzeki żeby się ochłodzić. Po powrocie znów rozmawialiśmy przy zastawionym stole.


To co nas bardzo zaskoczyło to ich narodowość. Niby to cały czas Gruzja, a okazało się że w tym rejonie 90% mieszkańców to Azerowie. Paszporty mają gruzińskie, ale wszystko inne jest jak w Azerbejdżanie. Język, religia, zwyczaje. Także zmienił się sączony napój: wino zastąpił czaj 🙂


Ostatecznie okazało się że właściciel restauracji ma rownież sklep z ubraniami, w którym mieliśmy przyjemność spać. Była klima 🙂 przy okazji Sedemi podarował mi bluzkę. 

Reklamy

2 uwagi do wpisu “Azerska Gruzja. Dzień 23 i 24

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s