Armenia. Dzień 27

Dzisiaj śmigaliśmy po Armenii. Granicę przejechaliśmy bardzo szybko i bez problemów. 

Cały czas jedziemy w górę rzeki Debed, więc krajobraz jest dosyć monotonny.  


Dodatkowo wszystkie budynki wyglądają bardzo ponuro, ze względu na materiał, z którego są wykonane (tuf). Region musiał być kiedyś silnie zindustrializowany, ponieważ mijamy sporo ogromnych hal i fabryk. Większość sprawia wrażenie opuszczonych. Niektóre zostały w stanie wiecznej budowy i górują nad nimi żurawie budowlane, obrastające rdzą. Na taki stan rzeczy musiał wpłynąć upadek związku radzieckiego. Region jest bogaty w miedź
Udało się nam wdrapać na dwa monastyry. Bardzo się różnią od tych gruzińskich. Są bardziej monumentalne i nie są tak odseparowane od miasta. Są rownież bardzo zaniedbane. 

Monastyr Achtala

Monastyr Hakhpat


Tutaj spotkaliśmy dziadka artystę, który kiedyś pracował w Warszawie i odrzucił dalsza propozycję pracy w Polsce na rzecz Armeńskiego powietrza. 


Ciekawe jest to, że zwrócił uwagę na nasz zapach. Po tym poznał, że jesteśmy Polakami. Jako że miał dobre wspomnienia, zaproponował nam wejście na dzwonnicę, która oficjalnie jest zamknięta.  Stamtąd rozpościerał się jeszcze lepszy widok.


Pokazał nam kilka swoich drewnianych prac i podzielił się  refleksją, że drewno jest bardziej wartościowe od złota, ponieważ jego woń jest zmienna. Dzięki temu, dzieła utworzone z niego mają charakter i duszę. Natomiast złoto zawsze jest takie samo.


Dalsza część dnia poświeciliśmy na prozaiczne czynności. Wypłacenie gotówki z bankomatu i zakupy w supermarkecie. Wydaliśmy tysiące. 


To wszystko odbyło sie przy okazji przejazdu przez miasto Alaverdi. Górują nad nim szyby kopalniane. 

Dzisiaj nocujemy na trawniku niedaleko hotelu.

Dane z licznika. 62 km. W górę 1014. W dół 729. Ogółem 1417.

Reklamy

Jedna uwaga do wpisu “Armenia. Dzień 27

  1. Byłem w Monastyrze Hakhpat i spałem w namiocie pod tą dzwonnicą. Był to jeden z lepszych i piękniejszych noclegów w Armenii. Ten postindustrialny krajobraz w Alaverdi to kopalnia miedzi. Kiedyś jeden z większych dostawców(13% produkcji) tego surowca w carskiej rosji. Wydobywany od XVIII wieku.

    Polecam Wam podjechać do Goshavank za Dilidżanem, bo jest tam monastyr zawierający spory kawałek historii Armenii. Poza tym kupiłem tam najlepszy zestaw ziół do herbaty jaki kiedykolwiek piłem.

    Polubione przez 1 osoba

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s