Trochę smutne, trochę nie, ale prawdziwe – czas powrotu. Dzień 66 i 67

Wczoraj zwijaliśmy nasze obozowisko po raz ostatni. W najbliższym czasie będziemy używać już łóżek 🙂 Mieliśmy okazję przemierzyć kawałek Lubelszczyzny. Ruszyliśmy z Hrubieszowa do Krasnystawu. Miło się zdziwiliśmy,  gdy zaszliśmy do małego sklepu i zobaczyliśmy, że czekolada w tym kraju jest taka tania 🙂 Nie obyło się  też bez zakupów w Biedronce. Nabiał jest w … Czytaj dalej Trochę smutne, trochę nie, ale prawdziwe – czas powrotu. Dzień 66 i 67

Reklamy

W stronę ostatniej granicy i wreszcie Polska!. Dzień 64 i 65

Poranek powitał nas niezwykłą mgłą na jeziorze. Trzeba było się przemóc, żeby wyjsć z namiotu w taki chłód 🙂 Paweł trochę nie miał wyjścia, bo czekała go kolejna naprawa przedniego, styranego koła. Ja w tym czasie przygotowywałam śniadanko. Prawdziwy damsko-męski podział obowiązków 🙂 W końcu przyszedł czas, żeby zwijać nasze obozowisko i pomachać do okolicznych … Czytaj dalej W stronę ostatniej granicy i wreszcie Polska!. Dzień 64 i 65

Na speedzie do Tarnopola. Dzień 63

Noc spędzona na plebanii posłużyła nam. Byliśmy bardzo wypoczęci. Na dodatek zostaliśmy zaproszeni na śniadanie, z którego skorzystaliśmy. Wszystko było wybornie smaczne! Na stole większość produktów była własnej roboty m.in. chrupiące bułeczki. Mogliśmy porozmawiać po polsku. Oczywiście jedzenie nie było najważniejsze :p Było bardzo sympatycznie. Byliśmy napełnieni kaloriami po brzegi i mogliśmy ruszać w drogę. … Czytaj dalej Na speedzie do Tarnopola. Dzień 63

Nasz Kamieniec Podolski. Dzień 62

Wstaliśmy z naszego namiotu. I zaraz po ruszeniu pogłaskaliśmy koty. Naszym celem był Kamieniec Podolski. Na mapie znaleźliśmy prom przez Dniestr koło miejscowości Ustia, żeby ominąć drogę główna i jednocześnie nieco ją skrócić. Pasowało nam idealnie. Niestety nie byliśmy pewni jeszcze, czy on faktycznie istnieje... Droga do niego prowadząca początkowo była zachęcająca jednak dość szybko … Czytaj dalej Nasz Kamieniec Podolski. Dzień 62

Zwyczajne Soroki, Mołdawskie bazary i wyjazd z kraju. Dzień 60 i 61

Pomimo rozłożenia namiotu w pośpiechu przed burzą, tuż przy głównej drodze, całkiem nieźle się wyspaliśmy. Ostatnio wstajemy jeszcze przed 6. To bardzo wcześnie jak na nas :p Dziś wyjechaliśmy bez śniadania już o 7 rano. Bez, ponieważ połowa załogi nie miała apetytu, a druga połowa stwierdziła, że może poczekać. Okazja na śniadanie nadarzyła się około … Czytaj dalej Zwyczajne Soroki, Mołdawskie bazary i wyjazd z kraju. Dzień 60 i 61

Produkcja wina pod ziemią – wino Cricova (filmy). Dzień 58 i 59

Rano, przy kawie okazało się, że wcale nie musimy jechać na południe, żeby zobaczyć podziemne tunele ze składowanym winem. Podobno trzeba się zapisywać wcześniej, podobno trzeba tam w środku się poruszać samochodem. Lepiej nam jechać na drugą stronę Kiszyniowa.  Pożegnaliśmy się z naszym, jakże serdecznym gospodarzem.    Posłuchaliśmy się. Wróciliśmy do Kiszyniowa, tym razem tylko … Czytaj dalej Produkcja wina pod ziemią – wino Cricova (filmy). Dzień 58 i 59

Teraz Mołdawia! A najpierw Kiszyniów. Dzień 57

Plan na dziś: dojazd do Kiszyniowa. Droga łącząca dwie stolice była dosyć ruchliwa. Wiele pojazdów miało Naddniestrzańskie tablice rejestracyjne. Dwie stolice z Tiraspolem muszą być blisko powiązane.  Było bardzo płasko, więc jechało się dosyć łatwo. Po drodze zajechaliśmy do marketu, i natknęliśmy się na nietypowo wypieczoną bułkę.  Zjeść też ją było można, w zdaje się, … Czytaj dalej Teraz Mołdawia! A najpierw Kiszyniów. Dzień 57

Tiraspol i powrót Sowietów. Dzień 56

Wstaliśmy już w typowo europejskich standardach. Wyszliśmy z namiotu, zjedliśmy śniadanie, posprzątaliśmy po sobie. A gospodarze się nami nawet nie zainteresowali (przypominamy, że z braku innej możliwości namiot rozbiliśmy przed czyimś domem, po uzgodnieniu). Eh, jak łatwo się przyzwyczaić do gruzińskich otwartych serc 🙂 Naszym planem na dziś było Naddniestrze. A dokładniej Naddniestrzańska Republika Mołdawska. … Czytaj dalej Tiraspol i powrót Sowietów. Dzień 56

Z gliniastego pola w stronę Naddniestrzańskiej Republiki Mołdawskiej. Dzień 55

Dzień rozpoczął się od, kolokwialnie rzecz ujmując, grzebania w glinie. Poprzedni wieczór zmusił nas do wyboru takiego miejsca. Zatem rano była zabawa z oczyszczaniem śledzi, rowerów, butów..z tej czarnej mazi. Paweł jeszcze rano bawił się klockami - hamulcowymi 😉 Celem dnia było dotarcie do granicy Ukrainy z Naddniestrzem. Ostre słońce, oraz budowa drogi niestety nam … Czytaj dalej Z gliniastego pola w stronę Naddniestrzańskiej Republiki Mołdawskiej. Dzień 55

Odessa w przelocie. Dzień 54

Po nocy spędzonej na plaży w Czarnomorsku ruszyliśmy do Odessy. Miasto jest bardzo duże i po ilości supermarketów od razu było widać, że jesteśmy już w Europie. Podreperowaliśmy nasze braki w zapasach i nie mogliśmy się oprzeć by nie kupić pasztetu w puszce. Naprawdę się trochę za nim stęskniliśmy. Jednak trochę nam brakowało gruzińskiego chleba … Czytaj dalej Odessa w przelocie. Dzień 54