Bystro z południowej Armenii na Norawank. Dzień 38

Dzisiaj obudziliśmy się na morzu placków!


Zza kotary przywitał nas taki widok. 


Wkrótce po wyruszeniu załapaliśmy się na kawę u… właściwie nie wiemy czym się oni zajmowali. Ale częstowali kawą i ciastkami, więc cieżko było odmówić. W międzyczasie przeszły jakieś owce. Miały dziwnie żółty kolor i okazało się, że owce się farbuje, żeby było wiadomo kto jest ich właścicielem.



Następnym celem było Zorats Karer. Mozna to szumnie nazwać armeńskim stonehenge. Datowane 7500 lat i kojarzone było z miejscem mocy. Kamienie są ułożone w okręgi i mają wyryte rożne symbole. 


Kontynuowaliśmy przemieszczanie się w kierunku Noravanku. Byliśmy pewni, że nam się to nie uda. Dla zabawy zaczęliśmy łapać stopa nie schodząc nawet z roweru. Akurat jechał Ford Transit i po krótkiej rozmowie kierowca nas wziął ze sobą. Widoki po drodze były niesamowite. Dzisiaj Armenia pokazała nam chyba swoje najlepsze oblicze. Niestety samochód miał pęknięta przednią szybę, więc zdjęcia są rownież pęknięte 🙂 ale co zobaczyliśmy to nasze.

Opuściliśmy naszego dobrodzieja tuż przed wjazdem do kanionu Noravank.


A tam zastał nas inny świat. Otoczyły nas skały. 

Później kamienie nawet przybrały kolor rudo-czerwony. Właśnie na takich postawiono klasztor Norawank.


 Choć droga nie była prosta i prowadziła cały czas w górę, to cieszymy się, że to zrobiliśmy jeszcze wieczorem. Dzięki temu możemy spać u wrót monastyru.  

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s