Odessa w przelocie. Dzień 54

Po nocy spędzonej na plaży w Czarnomorsku ruszyliśmy do Odessy.

Miasto jest bardzo duże i po ilości supermarketów od razu było widać, że jesteśmy już w Europie. Podreperowaliśmy nasze braki w zapasach i nie mogliśmy się oprzeć by nie kupić pasztetu w puszce. Naprawdę się trochę za nim stęskniliśmy. Jednak trochę nam brakowało gruzińskiego chleba w tym supermarkecie.. I jak na zawołanie ukazała się naszym oczom piekarnia „gruzińska bułeczka” 🙂 Chleb z dziurką powędrował do naszej sakwy (już z drobnymi ubytkami, bo był cieplutki i chrupiący gdy go dostaliśmy). 

Ruszyliśmy na miasto. Nawierzchnia dla rowerzystów w tym mieście nie jest zbyt korzystna, gdyż większość głównych ulic jest wybrukowana. Co prawda czasem pojawiają się ścieżki rowerowe, ale niestety są tak samo poszarpane jak w Warszawie. 

Pierwszy na naszej liście do odhaczenia był dworzec kolejowy. Jest to budynek bardzo monumentalny i równie zatłoczony 🙂 Niestety nie starczyło nam sił na zrobienie zdjęcia dworca, ale mamy za to perony :p


Potem udaliśmy się w kierunku Starego Miasta, po drodze podziwiając budynek filharmonii. Posiedzieliśmy w sympatycznej knajpie usytuowanej w piwnicy, zahaczyliśmy o budynek Uniwersytetu Medycznego i odbyliśmy rozmowę z napotkanym profesorem matematyki. Bardzo zależało mu, żebyśmy poszli z nim na kawę. 


Obiad zjedliśmy w Puzatej Chacie (taka ukraińska sieciówka z domowym jedzeniem), która była usytuowana na 6.pietrze w galerii przy jednej z głównych ulic miasta. Obawialiśmy się tam zostawić rowery, ale ochroniarz powiedział nam że możemy je wprowadzić do środka.


Bardzo śmiesznie przechodziło się przez drzwi obrotowe z rowerem.

Po wyjściu z galerii znów musieliśmy się przebić przez nabitą przez turystów ulice. Bardzo ciekawe atrakcje tam można spotkać. Np. rzut piłka do kosza, strzelanie do bramki, przejażdżki na ustrojonych kiczowato kucykach.

Rada miasta:

Protest uliczny

Jednym z symboli mista są Schody Potemkina z widokiem na port i Hotel Odessa. 


Z dołu był ciekawy widok na port. Praca wrzała. 

Po drodze mijaliśmy ciekawe kamienice. Wpadł nam w oko pewien balkon.

 

I jeszcze kilka zdjeć z miasta. 

Budynek opery odeskiej:


Jeszcze tego samego dnia wyjechaliśmy z Odessy. Już było ciemno. Wspomniany profesor usiłował nam załatwić spanie na terenie uniwersytetu, ale to się nie udało i opóźniło nasz wyjazd. 

PS Jednodniowa obsuwa z postami :p Uzupełnimy pozniej. Teraz opuszczany Ukrainę i wjeżdżamy na Naddniestrze. 

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s