Tiraspol i powrót Sowietów. Dzień 56

Wstaliśmy już w typowo europejskich standardach. Wyszliśmy z namiotu, zjedliśmy śniadanie, posprzątaliśmy po sobie. A gospodarze się nami nawet nie zainteresowali (przypominamy, że z braku innej możliwości namiot rozbiliśmy przed czyimś domem, po uzgodnieniu). Eh, jak łatwo się przyzwyczaić do gruzińskich otwartych serc 🙂

Naszym planem na dziś było Naddniestrze. A dokładniej Naddniestrzańska Republika Mołdawska. W skrócie:

2 września 1990 roku Naddniestrze ogłosiło deklarację niepodległości jako Naddniestrzańska Republika Mołdawska (Pridnestrovskaia Moldavskaia Respublica, w skrócie PMR) ze stolicą w Tyraspolu. Suwerenność regionu nie jest uznawana poza separatystycznymi republikami Abchazji i Osetii Południowej na arenie międzynarodowej i jest on traktowany jako część Republiki Mołdawii.

Jak widać, jest to kolejne niby państwo. Na dodatek, jak mówią statystyki, najbiedniejsze w Europie. 

Ukrainę opuściliśmy bez żadnych problemów. Problem mieliśmy z wjazdem do naddniestrza. Znaczy tak się wydawało na początku. Okazało się, że bez rejestracji możemy być w kraju zaledwie 10 godzin (to zupełnie wystarczająco, żeby przedostać się na drugi jego koniec…). Jeżeli chcemy zostać dłużej, musimy się zarejestrować na posterunku milicji. My nie chcieliśmy ryzykować takiej akcji – możliwe, że można to zrobić tylko na jednym posterunku w stolicy, a my akurat trafiliśmy na sobotę. 

Tak więc dostaliśmy „przepustkę” do kraju, z wypisaną na niej godziną 20:14 i tego chcieliśmy się trzymać. 

Zaplanowaliśmy, że nie będziemy jechać najkrótszą drogą i zaczęliśmy od miasta Dnietrowsk. Miasto miało bardzo sowiecki klimat. 

Dalej zmierzaliśmy w kierunku stolicy i co chwila były jakieś pomniki, monumenty czy hasła ludowe. 

Bardzo interesujące są przystanki autobusowe po drodze. Każdy ma inny wzór wyłożony mozaiką. 



Przy wjeździe do Tyraspolu (stolicy), wypadło nam złamanie kolejnego tysiaka!


Czyli od początku naszej wycieczki przejechaliśmy już ponad 3000 km!! Wow, robi wrażenie! Nawet na nas 🙂

A sama stolica? Noo, nie jest to zbyt nowoczesne miasto. 

Na pewno nie brak mu jednak uroku dawnego radzieckiego planowania miast. Niemal co przecznicę stoi jakiś pałac, pomnik albo monument. 

Nie brakuje też wspomnień dygnitarzy sowieckich. 

Suworow

Lenin

Parlament z Leninem na straży

Znajoma gwiazda jest nawet na koszach na śmieci…

Władze Naddniestrza dążą do wstąpienia do Federacji Rosyjskiej. Nawet przeprowadzone referenda (co prawda nie uznawane przez nikogo za obiektywne…) sugerują, że mieszkańcy chcą tego samego. Znakiem upodobania się Rosji mogą być występujące często bilbordy czy wieszane wspólnie flagi Rosji i Naddniestrza. 

Most kolejowy w pojednańczych kolorach


Ostatnim miastem po drodze było Bendery, połączone ze stolicą linią trolejbusową. Było dosyć opustoszałe, a Lenin jest tam wiecznie żywy!


Wjechaliśmy na granicę i oddaliśmy nasze „przepustki”. Następnie zarejestrowaliśmy się w przygranicznym mołdawskim biurze migracyjnym i w lesie tuż za granicą rozbiliśmy obóz.

 

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s