Trochę smutne, trochę nie, ale prawdziwe – czas powrotu. Dzień 66 i 67

Wczoraj zwijaliśmy nasze obozowisko po raz ostatni. W najbliższym czasie będziemy używać już łóżek 🙂

Mieliśmy okazję przemierzyć kawałek Lubelszczyzny. Ruszyliśmy z Hrubieszowa do Krasnystawu. Miło się zdziwiliśmy,  gdy zaszliśmy do małego sklepu i zobaczyliśmy, że czekolada w tym kraju jest taka tania 🙂 Nie obyło się  też bez zakupów w Biedronce. Nabiał jest w Polsce w korzystniejszych cenach.

Ale po drodze zmieniliśmy plany i obraliśmy kierunek na Chełm.


Pooglądaliśmy miasto z perspektywy siodełka i udaliśmy się na dworzec. Kupiliśmy bilety z gwarancją miejsca na rower.

Z Chełmu do Dęblina jedzie się Przewozami Regionalnymi z przesiadką. Na szczęście jeden bilet na miejsce rowerowe jest ważny przez cała podróż.

I w ten sposób dojechaliśmy do pierwszego domu. Tam czekali na nas rodzice Pawła, ciepły obiad, świeże ciasto i ciepły prysznic 🙂 Polską kuchnię doceniamy.

Dzisiaj rano, choć tego nie chcieliśmy, obudziliśmy się jak zwykle o 6. Śniadanie wyborne pozwoliło nam dotrzeć do ostatniego celu naszej wycieczki. Po drodze, właśnie dzisiaj, liczniki wskazały nam 4 000 km. W samą porę.


Ja, Joanna, nigdy nie sądziłam, że ta oto tabliczka wzbudzi we mnie tak wielką radość.

Wszystko się udało, dotarliśmy do końca na rowerach. Tylko że.. to już koniec..

PS Jeszcze czasem będziemy gdzieś wyjeżdżać, więc może coś naskrobiemy. Tym czasem jutro postaramy się podsumować czas naszej wyprawy. Także do przeczytania 😉

Reklamy

2 uwagi do wpisu “Trochę smutne, trochę nie, ale prawdziwe – czas powrotu. Dzień 66 i 67

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s