Pożegnanie z Parkiem Teide – powrót do deszczowych miast: La Orotava i Puerto de la Cruz. Loro Park.

TRASA: zbocze Teide – szlak 9  – szlak 7 – szlak 22 – La Orotava – Puerto de La Cruz – Loro Park

 

Zejście kalderą

 

Pomimo trudnej nocy w końcu zasnęliśmy. Rano, gdy jeszcze byliśmy w namiocie, mijały nas już osoby nocujące w schronisku.Pogoda się znacznie poprawiła, więc ochoczo zaczęliśmy się zbierać.

Zejście z wulkanu kosztowało nas jeszcze kilka godzin. Ze szlaku nr 9 odbiliśmy na szlak nr 7 a potem 22.  W końcu szliśmy kalderą, którą obserwowaliśmy z góry. Dla tych, którzy nie wiedzą czym ona jest, dla uproszczenia wklejamy krótką notkę:

Kaldera – wielkie zagłębienie w szczytowej części wulkanu, powstałe wskutek gwałtownej eksplozji niszczącej górną część stożka wulkanicznego, albo wskutek zapadnięcia się stropu komory pomagmowej wraz ze stożkiem wulkanicznym. W wyniku dalszej działalności wulkanicznej w kalderze przeważnie tworzy się nowy stożek wulkaniczny

(wikipedia)

Co jakiś czas oglądaliśmy się do tyłu, na wulkan. Znów przybierał ciekawe stroje 🙂 Czasem słoneczne, czasem mgliste. A niby to tylko kobiety przebierają się kilka razy dziennie…

img_7772

Teide w oparach mgły

Szlaki tutaj również są bardzo przyjemne. Idzie się łatwo, a widoki znacznie odbiegają od tych, oglądanych na co dzień.

IMG_7773.jpg

Prawie jak w Colorado 😉

La Orotava

W La Orotavie postanowiliśmy zjeść porządny posiłek. „Menu of the day” to 7,5 – 8 EUR (zależy od mięsa jakie się wybierze) a w tym wszystko czego potrzebowaliśmy: zupa, danie główne, picie, chleb no i nawet deser! Ciekawsze rzeczy na naszych talerzach to gaspacho, kanaryjski sos do ryby, ogromy kawał cebuli i ziemniaki w mundurkach.

Resztę dnia spędziliśmy na małych ucieczkach przed deszczem. W Orotavie jest dużo muzeów, w których część pomieszczeń można zobaczyć za darmo m.in. stroje ludowe, wyroby rękodzielnicze. Miasto to znane jest także z balkonów szczególnie Casa de Los Balcones (widoczny w prawym dolnym rogu). Natknęliśmy się nawet na sklepik z pamiątkami, gdzie można było kupić całe makiety tych domków, a właściwie rezydencji pochodzących z XVII i XVIIIw. Jeśli dla kogoś cała kamienica to za dużo, można nabyć sobie ich części – w szczególności balkony, które można powiesić na przykład nad telewizorem.

 

Puerto de la Cruz

Następnym naszym naszym przystankiem było miasto Puerto de la Cruz, do którego udaliśmy się pieszo. Po drodze znów natknęliśmy się na plantację bananów, znajdującą się tuż za Lidlem :p

SAM_7841.jpg

Mogliśmy też zauważyć ciekawy przejaw pobożności. W zwyczajnej uliczce zobaczyliśmy krzyż, do którego wykorzystano kamień wulkaniczny. Na Teneryfie jest on używany do wielu rzeczy np.chodników, murków, schodów i oczywiście do różnego rodzaju pamiątek jak pudełeczka, bransoletki, kolczyki.

IMG_7801.jpg

Bardzo podobał nam się również Park Taoro, w którym można pobiegać w otoczeniu palm. Niby nic niezwykłego, na nas jednak wciąż robiło to wrażenie.

IMG_0947

Park Taoro

IMG_7808.jpg

Wieczorny spacer wzdłuż wybrzeża dokończyliśmy rano, gdyż potrzebowaliśmy pójść spać:) A spaliśmy, ponownie, na czarnej plaży. Miasto jest dość spore, a plaża silnie do niego przylega. Jednak miejsca szukaliśmy już po ciemku i udało nam się znaleźć sympatyczny, ciemny zakamarek 🙂 Tego wieczoru nie obyło się również bez uciekania przed ulewnymi deszczami, które w końcu doprowadziły do spotkania z dwoma niskobudżetowymi młodymi turystkami z Niemiec. Sprawy zaczęły przybierać niespodziewany obrót (zakradliśmy się m. in. na teren opuszczonego ośrodka basenowego). Jednak, ostatecznie nasze drogi się rozeszły, a miejsca pod basenowym dachem zostały wolne.

SAM_7846

Deptak wzdłuż oceanu w Puerto de la Cruz

Jako główną atrakcję na tamten dzień zaplanowaliśmy sobie Loro Park. Aby dojścia do celu, potrzebowaliśmy 20 minut chyżego spaceru. Bilety kupiliśmy dzień wcześniej, żeby oszczędzić sobie stania w kolejce. Sprzedawane są chyba w każdym biurze turystycznym.

Loro Park

Loro Park jest jednym z najbardziej komercyjnych miejsc na Teneryfie. Reklamy tego miejsca są wszędzie. Najczęściej na śmietnikach :p Czemu my postanowiliśmy tam pójść? Stwierdziliśmy, że choć raz chcemy spróbować pójść do miejsca, do którego chodzą wszyscy, żeby sprawdzić czy warto. Bilet normalny kosztuje 34 EUR, druga wizyta 15 EUR. Można też kupić „twin tickets” razem ze wstępem do Siam Parku (jeśli ktoś lubi wodne przygody, zjeżdżalnie to jest to miejsce dla niego).

Loro Park to nie jest typowe zoo. Nie ma tam żyraf, słoni, a nawet lwów! Za tą są delfiny, orki i tysiące papug. Co wyróżnia to miejsce spośród innych? Skala! Oprócz tego ogromu, w ciągu dnia organizowane są pokazy. Jest rozpisany grafik.

SAM_7853.jpg

Wtedy ma się bardzo wypełniony czas, można podziwiać zwinność fok, zabawność papug, skoczność delfinów i szaleństwa pogromców oceanów – orek! Te ostatnie są naprawdę imponujące.

SAM_7871.jpg

W nagrodę za wykonane ćwiczenia dostają wiaderko ryb 🙂 Bardzo nam się spodobały też pingwiny. Mają specjalne pomieszczenia, w których utrzymywana jest temperatura ich naturalnego arktycznego środowiska. Na lądzie wyglądają bardzo nieporadnie, ale w wodzie są szybkie i zwrotne.

Z ciekawszych zwierząt można poobserwować tam także meduzy, są podświetlane ultrafioletami (?) co czyni to miejsce trochę zaczarowanym. A dlaczego meduzy świecą?

SAM_7862.jpgFluorescencyjne białko GFP (białka zielonej fluorescencji) naturalnie występuje u różnych organizmów morskich, a po raz pierwszy wyizolowano je z meduzy Aequorea victoria. Jeśli skierujemy na to białko strumień światła UV, to okaże się fluorescencyjne – zaświeci na zielono. Za jego powstawanie jest odpowiedzialny gen gfp, który można stosunkowo łatwo wszczepiać do innych organizmów. Dzięki temu uzyskano fluorescencyjne bakterie, grzyby, rośliny, muchy, a nawet myszy. (…) Jego łatwa wizualizacja i brak toksyczności wobec organizmów żywych sprawia, że znakomicie sprawdza się jako cząsteczka reporterowa, służąca do badania np. aktywności promotorów lub wydajności transfekcji komórek.

Można także przejść przez tunel wodny, przez który przepływają płaszczyki z długimi ogonami lub rekiny.

SAM_7878.jpg

W wodnym tunelu

W miejscu tym prowadzone są również badania nad zwierzętami. Obecna tu fundacja ratuje zagrożone gatunki, w szczególności papugi. Udało nam się zaobserwować ich rozwój, które w inkubatorach dopiero zaczynają przypominać ptaki.

Jak wspomnieliśmy wcześniej, park jest ogromny. Spędziliśmy tam ok. 5 godzin i wcale nam się nie nudziło.Przyszliśmy zaraz po otwarciu, i było jeszcze przyjemnie luźno. Po południu ilość ludzi robi się już przytłaczająca. Jednak obiekt jest unikalny i nie ma co się dziwić, że przyciąga takie zainteresowanie. Park wybudowany jest z rozmachem i właściwie możemy pokusić się o stwierdzenie, że cena jest warta tego co można zobaczyć w środku. Nasz opis jest bardzo zdawkowy, nie chcemy zdradzać tych wszystkich niespodzianek, które tam czekają na odwiedzających 😉 Ze wskazówek praktycznych warto dodać, żeby zabrać ze sobą coś do jedzenia. W środku jest drogo, ale miejsca piknikowe również są i można tam odpoczywać.

IMG_7858.jpg

Jedna z tysiąca obecnych tam papug

Wyjście

Regularnie kursującą darmową „kolejką”, wróciliśmy do centrum. Tam zjedliśmy azjatycki obiad i wsiedliśmy w autobus, który zabrał nas do jednego ze starszych miast – La Laguny. Wszak dzień się jeszcze nie skończył 🙂 O tym opowiemy w następnym wpisie.

 

 

Reklamy

Jedna uwaga do wpisu “Pożegnanie z Parkiem Teide – powrót do deszczowych miast: La Orotava i Puerto de la Cruz. Loro Park.

  1. Pingback: Teneryfa – zmień myślenie dziadku! | n a s z p r y c h o w a n i

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s