Bliska Ukraina na weekend – Szacki Park Narodowy

Ukraina!

Bardzo chcieliśmy skorzystać z ładnej pogody w drugiej połowie maja. Wtedy zdaliśmy sobie sprawę, że już dawno nas nie było na Ukrainie! Ostatni raz w listopadzie, toż to ponad pół roku! Wystarczy wpakować rowery do samochodu, przejechać 3 godziny i już. Co prawda trzeba się liczyć z kolejkami na granicy, które w tamtym momencie zabierały 3 godziny. My wypakowaliśmy rowery w Dorohusku i granicę przekroczyliśmy na naszych 2×2.

Uwaga! Na przejściu granicznym Dorohusk – Jagodzin nie ma odpraw pieszych ani rowerowych! Oficjalnie. Natomiast w praktyce, jest to zależne od humoru pograniczników. My wjeżdżając na Ukrainę nie mieliśmy żadnych problemów. Pojawiły się one w drodze powrotnej. W ogóle było ogromne zdziwienie, załamanie i pukanie się w czoło, jak udało nam się przedostać w pierwszą stronę?! Koniec końców musieliśmy czekać kilka godzin, aż „szef” skończy zmianę i wtedy będziemy mogli przejść. Tak nam powiedzieli. Ważne, że w końcu się udało i nie musieliśmy jechać do najbliższego przejścia pieszego, które jest 100 km dalej.

Naszym celem był Szacki Park Narodowy. Dlaczego wybraliśmy taki cel? Bo blisko i dziko 🙂 Naprawdę po przekroczeniu granicy cofamy się w czasie o jakieś 30 lat. Na polu pracują konie (traktory sporadycznie), przy domach stoją studnie, asfalt pojawia się przy odrobinie szczęścia, ludzie rozmawiają ze sobą na ławeczkach przed domem lub sklepem. Ale wiecie co nas zawsze spotyka na Ukrainie? Moc ciekawych przygód i zimny kwas chlebowy!

IMG_1335

Ale drogi to mają słabe…

Droga, którą obraliśmy na początku nie była zbyt przyjazna. Głównie kamienie, a na poboczu piach, w którym często można się zakopać. Ale przejechać się da. Wystarczy trochę samozaparcia i cierpliwości (kolejnego dnia już nam jej nie wystarczyło). Trzeba jednak być uważnym, bo my przypadkowo znaleźliśmy się na pasie przygranicznym. Tak to jest jak się jedzie na rowerze szczerym polem (bo przecież to miał być super skrót :D) i wyjeżdża się na napotkaną drogę. Na szczęście nikt nas nie przyłapał na przemykaniu pod szlabanem.

IMG_1329IMG_1331

Kraina słynie z licznych jezior. Największym z nich jest Świtaź. Drugie co do wielkości i najgłębsze w całej wielkiej Ukrainie!

Na nocleg zadokowaliśmy przy jeziorze Piaseczno i bardzo je polecamy! Jest łatwo dostępne i dosyć spokojne. Z dostępnością tych wszystkich jezior bywa różnie ze względu na ich dzikość charakteryzującą się mocnym zarośnięciem przez krzaki i trzciny, więc to że można tu bez trudu dojechać wiele ułatwia.

IMG_1336IMG_1338

Gdy wyruszyliśmy z naszego romantycznego lecz zakomarzonego noclegu ruszyliśmy w stronę granicy. Świadomie trochę na około, bo przecież mieliśmy trafić na super asfalt.. Ale poszukiwanie go było nieco utrudnione.

IMG_1349.jpg

Czasem trudno było zgadnąć, która ścieżka jest prawidłowa, bo żadna z nich nie była oznaczona na naszej mapie 🙂 Burza, która nas ścigała wcale nie ułatwiała nam sprawy. Towarzyszył nam głównie piach i czasem pokrzywy lub głębokie ślady traktorów, pełne wody. Gdy już kompletnie straciliśmy nadzieję na asfalt i pogodziliśmy się z faktem że jeszcze z 10 km będziemy cisnąć piachem przez pola i łąki, ścieżka zaczęła się robić bardziej kulturalna, aż w pewnym momencie doprowadziła nas do nowiusieńkiego asfaltu, pośrodku niczego. Oniemieliśmy z zachwytu. Tylko nie mogliśmy zrozumieć dlaczego on się tu znajduje. 3 minuty później zagadkę rozwiązał Pan, który szukał zgubionej blachy z rejestracją od samochodu. Powiedział, że 1,5 km stąd jest polski cmentarz. To zawróciliśmy. Bardzo dziwnie jest się znaleźć w miejscu gdzie kiedyś żyli ludzie, a wojna zmiotła wszystkich i wszystko z powierzchni ziemi pozostawiając jedynie nagrobki, drewniane krzyże i tę pustkę… Historia podaj takie fakty:

Zbrodnia w Ostrówkach

Zbrodnia dokonana 30 sierpnia 1943 (podawana jest też data 29 sierpnia) na ludności polskiej przez kureń Ukraińskiej Powstańczej Armii (UPA) dowodzony przez Iwana Kłymczaka „Łysego” oraz przez okoliczną ludność ukraińską. Miejscem zbrodni były Ostrówki położone w powiecie lubomelskim województwa wołyńskiego. Wskutek tej akcji w Ostrówkach zostało zamordowanych co najmniej 474 Polaków, w tym 145 mężczyzn, 125 kobiet i 204 dzieci[1]. W tym ok. 300 osób zamordowano na tzw. Trupim Polu, średnia ich wieku wyniosła 7 lat. Według W. Filara zamordowano 521 Polaków i 2 Żydów, w tym 246 dzieci do lat 14. [Wikipedia]

IMG_1354.jpg

Na koniec jeszcze czekała nas przeprawa przez ulewę, a raczej ich serię. Pierwszą udało nam się przeczekać w pustostanie. Drugą częściowo na przystanku. Natomiast przy trzeciej zmokliśmy już doszczętnie pod drzewem i po kilkunastu minutach i tak zaczęliśmy jechać 🙂

A już ostateczną przeprawą było owe przejście graniczne. Chyba warto się przygotować na taką ewentualność i zapowiedzieć się dzwoniąc do strażników. Chociaż nie wiem, czy to coś zmienia…

Podsumowując – przejechaliśmy „pętlę szacką”:

Dzień pierwszy:  – Starowojtowe – (asfalt się kończy w połowie) – Zabuże – (tu pojechaliśmy nieźle zaczynającym się skrótem, ale później oznacza to jazdę polami) – Adamczuki Zalesie – (juhu, wraca asfalt!) – Pulmo – (za wioską po asfalcie i jest bardzo luźny piach) – Piszcza – (dobra droga z granicy odtąd)

Dzień drugi:
SzackŚwitaźLuboml – (omijanie trasy i jazda bocznymi drogami, chyba lepiej jechać przez Leśniaki)  – ZapoleOstrówki (cmentarz) – Dorohusk

 

IMG_1343.jpg

 

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s