Izrael – tkwimy na pustyni. Dzien 2

Jest poranek, a ja pisze bloga na kompie (na izraelskiej klawiaturze nie ma polskich liter), Pawel łata dziure w oponie. A mieslismy taki dobry czas rano! I wszystko na nic. Dziura to dziura, z dziura nie wygrasz. A co sie dzialo wczoraj? Wstalismy z naszej miejscowki na zamknietym szlaku rowerowym, poszlismy zamoczyc rece w Morzu … Czytaj dalej Izrael – tkwimy na pustyni. Dzien 2

Reklamy

Izrael – na razie tkwimy na pustyni. Dzien 1 (a w zasadzie pol)

Dawno nas tu nie bylo! I zaczniemy od zachwytow nad pustynia. Jaka? Negew. Przylecielismy z naszymi rowerami do Ovdy. Kartony wystarczyly, zeby zapewnic im bezpieczenstwo 🙂 Jednak doszlismy do wniosku podczas pakowania, ze naprawde trzeba miec w sobie duzo determinacji, zeby podrozowac z wlasnymi jednosladami. Ale gdy tylko na nie wsiedlismy, poczulismy sie totalnie szczesliwi! Tym … Czytaj dalej Izrael – na razie tkwimy na pustyni. Dzien 1 (a w zasadzie pol)

Maltańska Gozo w jeden dzień – bierz rower i jedź!

Oto pierwszy wpis z naszej ostatniej wycieczki na Maltę. Jak zwykle byliśmy bardzo aktywni 🙂 Na Maltę dolecieliśmy ok. 21:30, szybko załadowaliśmy się do autobusu i poszliśmy w dziką część Malty. Wcześniej trochę oglądaliśmy zdjęcia na Google street view i to nam bardzo pomogło.  Znaleźliśmy miejscówkę z pięknymi widokiem. Z resztą możecie ocenić to sami. … Czytaj dalej Maltańska Gozo w jeden dzień – bierz rower i jedź!

Z cyklu: śpij tam gdzie się da! Sylwester w Weronie, spanie na betonie :)

No dobra, może nie dosłownie na betonie. Zaraz wszystko się wyjaśni! Rok temu postanowiliśmy Nowy Rok spędzić we Włoszech 🙂 Publikujemy niemal z rocznym opóźnieniem. Jednak przepis na wycieczkę pozostaje aktualny do wykorzystania. Zawsze staramy się szukać tanich rozwiązań, dlatego z lotniska w Weronie nie skorzystaliśmy z shuttle busa (6 EUR). Powędrowaliśmy na stację kolejową, … Czytaj dalej Z cyklu: śpij tam gdzie się da! Sylwester w Weronie, spanie na betonie 🙂

Łużyce z Legnickim akcentem. Dzień 1

Jeżdżąc po świecie, w różnych miejscach spotykamy różne narodowości. Generalnie ludzie podróżujący niskobudżetowo (niezależnie czy z wyboru czy z konieczności) są dla siebie nawzajem bardzo życzliwi. Nie ukrywamy, że najczęściej są to mieszkańcy Europy Zachodniej: Niemcy, Francuzi, Holendrzy czy Austriacy. Stwierdziliśmy, że sprawdzimy u źródła, co jest przyczyną takiego stanu rzeczy. Chcieliśmy zacząć tam gdzie … Czytaj dalej Łużyce z Legnickim akcentem. Dzień 1

Sarajewo – oddech wojny wśród wzgórz.

Wieczorem dojechaliśmy do Sarajewa. Miasto położone jest między kilkoma wzgórzami. Już po zmroku wdrapaliśmy się na jedno z nich o nazwie Żółty Bastion (Žuta tabija), żeby zobaczyć panoramę miasta nocą. Po drodze natknęliśmy się na jeden z cmentarzy pełen nišanów. Najsmutniejsze jest to, że większość z nich nosi daty 1992, 1993, 1994... Ich ilość potwierdza … Czytaj dalej Sarajewo – oddech wojny wśród wzgórz.

Bliska Ukraina na weekend – Szacki Park Narodowy

Ukraina! Bardzo chcieliśmy skorzystać z ładnej pogody w drugiej połowie maja. Wtedy zdaliśmy sobie sprawę, że już dawno nas nie było na Ukrainie! Ostatni raz w listopadzie, toż to ponad pół roku! Wystarczy wpakować rowery do samochodu, przejechać 3 godziny i już. Co prawda trzeba się liczyć z kolejkami na granicy, które w tamtym momencie … Czytaj dalej Bliska Ukraina na weekend – Szacki Park Narodowy

Pożegnanie z Parkiem Teide – powrót do deszczowych miast: La Orotava i Puerto de la Cruz. Loro Park.

TRASA: zbocze Teide - szlak 9  - szlak 7 - szlak 22 - La Orotava - Puerto de La Cruz - Loro Park   Zejście kalderą   Pomimo trudnej nocy w końcu zasnęliśmy. Rano, gdy jeszcze byliśmy w namiocie, mijały nas już osoby nocujące w schronisku.Pogoda się znacznie poprawiła, więc ochoczo zaczęliśmy się zbierać. Zejście z wulkanu kosztowało nas jeszcze kilka … Czytaj dalej Pożegnanie z Parkiem Teide – powrót do deszczowych miast: La Orotava i Puerto de la Cruz. Loro Park.

Od najstarszej draceny po najwyższy wulkan

TRASA: Buenavista - Garachico - Icod de los Vinos - Cruz del Camino - Fuente la Vega - część pętli Chinyero - Merendero de Chio - TF38 - stopem do sendero 9 - Pico Viejo - Pico del Teide - schronisko Altavista  Dzień I Buenavista Miasteczko Buenavista to wreszcie był twór, który przypominał miejsce od … Czytaj dalej Od najstarszej draceny po najwyższy wulkan

Trochę smutne, trochę nie, ale prawdziwe – czas powrotu. Dzień 66 i 67

Wczoraj zwijaliśmy nasze obozowisko po raz ostatni. W najbliższym czasie będziemy używać już łóżek 🙂 Mieliśmy okazję przemierzyć kawałek Lubelszczyzny. Ruszyliśmy z Hrubieszowa do Krasnystawu. Miło się zdziwiliśmy,  gdy zaszliśmy do małego sklepu i zobaczyliśmy, że czekolada w tym kraju jest taka tania 🙂 Nie obyło się  też bez zakupów w Biedronce. Nabiał jest w … Czytaj dalej Trochę smutne, trochę nie, ale prawdziwe – czas powrotu. Dzień 66 i 67