Bliska Ukraina na weekend – Szacki Park Narodowy

Ukraina! Bardzo chcieliśmy skorzystać z ładnej pogody w drugiej połowie maja. Wtedy zdaliśmy sobie sprawę, że już dawno nas nie było na Ukrainie! Ostatni raz w listopadzie, toż to ponad pół roku! Wystarczy wpakować rowery do samochodu, przejechać 3 godziny i już. Co prawda trzeba się liczyć z kolejkami na granicy, które w tamtym momencie … Czytaj dalej Bliska Ukraina na weekend – Szacki Park Narodowy

Pożegnanie z Parkiem Teide – powrót do deszczowych miast: La Orotava i Puerto de la Cruz. Loro Park.

TRASA: zbocze Teide - szlak 9  - szlak 7 - szlak 22 - La Orotava - Puerto de La Cruz - Loro Park   Zejście kalderą   Pomimo trudnej nocy w końcu zasnęliśmy. Rano, gdy jeszcze byliśmy w namiocie, mijały nas już osoby nocujące w schronisku.Pogoda się znacznie poprawiła, więc ochoczo zaczęliśmy się zbierać. Zejście z wulkanu kosztowało nas jeszcze kilka … Czytaj dalej Pożegnanie z Parkiem Teide – powrót do deszczowych miast: La Orotava i Puerto de la Cruz. Loro Park.

Od najstarszej draceny po najwyższy wulkan

TRASA: Buenavista - Garachico - Icod de los Vinos - Cruz del Camino - Fuente la Vega - część pętli Chinyero - Merendero de Chio - TF38 - stopem do sendero 9 - Pico Viejo - Pico del Teide - schronisko Altavista  Dzień I Buenavista Miasteczko Buenavista to wreszcie był twór, który przypominał miejsce od … Czytaj dalej Od najstarszej draceny po najwyższy wulkan

Trochę smutne, trochę nie, ale prawdziwe – czas powrotu. Dzień 66 i 67

Wczoraj zwijaliśmy nasze obozowisko po raz ostatni. W najbliższym czasie będziemy używać już łóżek 🙂 Mieliśmy okazję przemierzyć kawałek Lubelszczyzny. Ruszyliśmy z Hrubieszowa do Krasnystawu. Miło się zdziwiliśmy,  gdy zaszliśmy do małego sklepu i zobaczyliśmy, że czekolada w tym kraju jest taka tania 🙂 Nie obyło się  też bez zakupów w Biedronce. Nabiał jest w … Czytaj dalej Trochę smutne, trochę nie, ale prawdziwe – czas powrotu. Dzień 66 i 67

W stronę ostatniej granicy i wreszcie Polska!. Dzień 64 i 65

Poranek powitał nas niezwykłą mgłą na jeziorze. Trzeba było się przemóc, żeby wyjsć z namiotu w taki chłód 🙂 Paweł trochę nie miał wyjścia, bo czekała go kolejna naprawa przedniego, styranego koła. Ja w tym czasie przygotowywałam śniadanko. Prawdziwy damsko-męski podział obowiązków 🙂 W końcu przyszedł czas, żeby zwijać nasze obozowisko i pomachać do okolicznych … Czytaj dalej W stronę ostatniej granicy i wreszcie Polska!. Dzień 64 i 65

Z gliniastego pola w stronę Naddniestrzańskiej Republiki Mołdawskiej. Dzień 55

Dzień rozpoczął się od, kolokwialnie rzecz ujmując, grzebania w glinie. Poprzedni wieczór zmusił nas do wyboru takiego miejsca. Zatem rano była zabawa z oczyszczaniem śledzi, rowerów, butów..z tej czarnej mazi. Paweł jeszcze rano bawił się klockami - hamulcowymi 😉 Celem dnia było dotarcie do granicy Ukrainy z Naddniestrzem. Ostre słońce, oraz budowa drogi niestety nam … Czytaj dalej Z gliniastego pola w stronę Naddniestrzańskiej Republiki Mołdawskiej. Dzień 55

Odessa w przelocie. Dzień 54

Po nocy spędzonej na plaży w Czarnomorsku ruszyliśmy do Odessy. Miasto jest bardzo duże i po ilości supermarketów od razu było widać, że jesteśmy już w Europie. Podreperowaliśmy nasze braki w zapasach i nie mogliśmy się oprzeć by nie kupić pasztetu w puszce. Naprawdę się trochę za nim stęskniliśmy. Jednak trochę nam brakowało gruzińskiego chleba … Czytaj dalej Odessa w przelocie. Dzień 54

Byleby przekroczyć granicę. Turcja. Dzień 47.

Jak się rano okazało rozbiliśmy się w "centrum połowu ryb" 🙂 otworzyliśmy namiot a tam zobaczyliśmy 10 wędkarzy. Wszyscy bardzo skupieni i poważni. Ciągle ktoś przechodził obok naszego namiotu, więc nie za bardzo dało się spać. Zjedliśmy śniadanie, poszliśmy wykąpać się w ciepłym morzu i.. Okazało się, że bilety na prom zostały nam sprzedane na … Czytaj dalej Byleby przekroczyć granicę. Turcja. Dzień 47.

Przez Mały Kaukaz: droga do Batumi. Dzień 44 i 45

Jako, iż wczoraj mało jeździliśmy, dzisiaj postanowiliśmy wyruszyć dość wcześnie i nawet się to udało 🙂 Rano napisaliśmy krótki liścik naszym znajomym i wetknęliśmy go za wycieraczkę samochodu. Krajobraz znów się trochę pozmieniał. Pojawiło się więcej zieleni i drzew. Co jakiś czas spotykaliśmy się z naszymi nowymi znajomymi z Australii (w Batumi musieli być na … Czytaj dalej Przez Mały Kaukaz: droga do Batumi. Dzień 44 i 45

Miasto w skale – Wardzia. Dzień 43.

O poranku powitali nas sąsiedzi i babcia gospodarza. Pierwsze pytania brzmiały czy dobrze spaliśmy i czy mamy ochotę na mleko do śniadania 🙂 Paweł dostał ciepłe, świeże mleczko a ja herbatę. Do tego dwa rodzaje sera i masło domowej roboty.  Podczas pakowania namiotu mieliśmy licznych obserwatorów 🙂 Każdy chciał też zobaczyć jak wygląda jego wnętrze. … Czytaj dalej Miasto w skale – Wardzia. Dzień 43.