Teneryfa zachodnia – wąwóz Masca i góry Teno

TRASA: Los Gigantes - Masca -  stop przez przełęcz - Los Pedregales - Alto Teno - zejście ze szlaku - stop do Punta de la Vina Teneryfa ma kilka pasm górskich. Jednym z nich są góry Teno na północnym zachodzie. Ich zwiedzanie warto rozpocząć lub zakończyć w wąwozie Masca. My chcieliśmy zacząć dzień od wspinaczki … Czytaj dalej Teneryfa zachodnia – wąwóz Masca i góry Teno

Teneryfa – zmień myślenie dziadku!

Pierwsze nasze wrażenie po wyjściu z samolotu to: "ale tu gorąco!". Nie dowierzaliśmy w to, ale naprawdę tak tu jest. Od razu poczuliśmy się jak w tropikach. Teneryfa kojarzy się chyba przede wszystkich z wycieczkami all-inclusive oraz niemieckimi emerytami. My jednak chcieliśmy przeżyć ten czas odbiegając od stereotypów i udało się. Przedstawimy jak spędziliśmy tu … Czytaj dalej Teneryfa – zmień myślenie dziadku!

Kościółek na skale: Katskhi. Dzień 9 cd.

Pamiętacie wpis ze śniadania? (przypomnienie). To ten sam dzień. Tamten nocleg zapadł nam w pamięć. Ilość ślimaków była tam wprost niesamowita! Tego dnia  ruszyliśmy nie tak całkiem rano, bo ok. 10. Mieliśmy jeszcze problem z rannym wstawaniem... Dzień był długi i można było jeździć do późna. Zazwyczaj rozbijaliśmy się ok. 21, kiedy zaczynało się robić … Czytaj dalej Kościółek na skale: Katskhi. Dzień 9 cd.

Powietrzne tramwaje Cziatury. Dzień 9

Kilka dni od powrotu już minęło. Życie powoli wraca na stare tory. Niektórzy już nawet pracują! A rowery po prostym remoncie ponownie są gotowe na kolejne wojaże. W wolnych chwilach z łezką w oku wspominamy niespodziewane przygody, spotkanych ludzi oraz sielskie krajobrazy. Zgodnie z obietnicą, powoli będziemy nadrabiać zaległe dni. Zaczynamy od miejsca, które nas … Czytaj dalej Powietrzne tramwaje Cziatury. Dzień 9

Na speedzie do Tarnopola. Dzień 63

Noc spędzona na plebanii posłużyła nam. Byliśmy bardzo wypoczęci. Na dodatek zostaliśmy zaproszeni na śniadanie, z którego skorzystaliśmy. Wszystko było wybornie smaczne! Na stole większość produktów była własnej roboty m.in. chrupiące bułeczki. Mogliśmy porozmawiać po polsku. Oczywiście jedzenie nie było najważniejsze :p Było bardzo sympatycznie. Byliśmy napełnieni kaloriami po brzegi i mogliśmy ruszać w drogę. … Czytaj dalej Na speedzie do Tarnopola. Dzień 63

Nasz Kamieniec Podolski. Dzień 62

Wstaliśmy z naszego namiotu. I zaraz po ruszeniu pogłaskaliśmy koty. Naszym celem był Kamieniec Podolski. Na mapie znaleźliśmy prom przez Dniestr koło miejscowości Ustia, żeby ominąć drogę główna i jednocześnie nieco ją skrócić. Pasowało nam idealnie. Niestety nie byliśmy pewni jeszcze, czy on faktycznie istnieje... Droga do niego prowadząca początkowo była zachęcająca jednak dość szybko … Czytaj dalej Nasz Kamieniec Podolski. Dzień 62

Zwyczajne Soroki, Mołdawskie bazary i wyjazd z kraju. Dzień 60 i 61

Pomimo rozłożenia namiotu w pośpiechu przed burzą, tuż przy głównej drodze, całkiem nieźle się wyspaliśmy. Ostatnio wstajemy jeszcze przed 6. To bardzo wcześnie jak na nas :p Dziś wyjechaliśmy bez śniadania już o 7 rano. Bez, ponieważ połowa załogi nie miała apetytu, a druga połowa stwierdziła, że może poczekać. Okazja na śniadanie nadarzyła się około … Czytaj dalej Zwyczajne Soroki, Mołdawskie bazary i wyjazd z kraju. Dzień 60 i 61

Produkcja wina pod ziemią – wino Cricova (filmy). Dzień 58 i 59

Rano, przy kawie okazało się, że wcale nie musimy jechać na południe, żeby zobaczyć podziemne tunele ze składowanym winem. Podobno trzeba się zapisywać wcześniej, podobno trzeba tam w środku się poruszać samochodem. Lepiej nam jechać na drugą stronę Kiszyniowa.  Pożegnaliśmy się z naszym, jakże serdecznym gospodarzem.    Posłuchaliśmy się. Wróciliśmy do Kiszyniowa, tym razem tylko … Czytaj dalej Produkcja wina pod ziemią – wino Cricova (filmy). Dzień 58 i 59

Teraz Mołdawia! A najpierw Kiszyniów. Dzień 57

Plan na dziś: dojazd do Kiszyniowa. Droga łącząca dwie stolice była dosyć ruchliwa. Wiele pojazdów miało Naddniestrzańskie tablice rejestracyjne. Dwie stolice z Tiraspolem muszą być blisko powiązane.  Było bardzo płasko, więc jechało się dosyć łatwo. Po drodze zajechaliśmy do marketu, i natknęliśmy się na nietypowo wypieczoną bułkę.  Zjeść też ją było można, w zdaje się, … Czytaj dalej Teraz Mołdawia! A najpierw Kiszyniów. Dzień 57

Tiraspol i powrót Sowietów. Dzień 56

Wstaliśmy już w typowo europejskich standardach. Wyszliśmy z namiotu, zjedliśmy śniadanie, posprzątaliśmy po sobie. A gospodarze się nami nawet nie zainteresowali (przypominamy, że z braku innej możliwości namiot rozbiliśmy przed czyimś domem, po uzgodnieniu). Eh, jak łatwo się przyzwyczaić do gruzińskich otwartych serc 🙂 Naszym planem na dziś było Naddniestrze. A dokładniej Naddniestrzańska Republika Mołdawska. … Czytaj dalej Tiraspol i powrót Sowietów. Dzień 56