Kościółek na skale: Katskhi. Dzień 9 cd.

Pamiętacie wpis ze śniadania? (przypomnienie). To ten sam dzień. Tamten nocleg zapadł nam w pamięć. Ilość ślimaków była tam wprost niesamowita! Tego dnia  ruszyliśmy nie tak całkiem rano, bo ok. 10. Mieliśmy jeszcze problem z rannym wstawaniem... Dzień był długi i można było jeździć do późna. Zazwyczaj rozbijaliśmy się ok. 21, kiedy zaczynało się robić … Czytaj dalej Kościółek na skale: Katskhi. Dzień 9 cd.

Powietrzne tramwaje Cziatury. Dzień 9

Kilka dni od powrotu już minęło. Życie powoli wraca na stare tory. Niektórzy już nawet pracują! A rowery po prostym remoncie ponownie są gotowe na kolejne wojaże. W wolnych chwilach z łezką w oku wspominamy niespodziewane przygody, spotkanych ludzi oraz sielskie krajobrazy. Zgodnie z obietnicą, powoli będziemy nadrabiać zaległe dni. Zaczynamy od miejsca, które nas … Czytaj dalej Powietrzne tramwaje Cziatury. Dzień 9

Papa Batumi, papa Gruzja! Dzień 50 i 51

Dzisiaj opuszczamy Azję. Opóźniony o jeden dzień (z powodu deszczu i silnego wiatru) prom dzisiaj wyrusza w kierunku Odessy (dokładnie Czarnomorska). Nasz bardzo ogólny plan powrotu do Polski (chlip chlip, to już niestety coraz bliżej) zakłada przejazd przez Odessę, Kiszyniów i Kamieniec Podolski. Z powodu dobowego opóźnienia statku musieliśmy jakoś sobie zapełnić czas w Batumi. … Czytaj dalej Papa Batumi, papa Gruzja! Dzień 50 i 51

Tureckie zwyczaje i kebaby. Dzień 49

Dzisiejszy dzień rozpoczęliśmy od speceru wokół Jeziora Czarnego.  Na tablicy informacyjnej przeczytaliśmy, że jest to jeden z najbardziej deszczowych regionów Turcji. Trudno nam się z tym nie zgodzić, bo co chwilę tam siąpił deszcz. Ale spacer specjalnie przygotowaną ścieżką i tak był przyjemny.  Turcy umieją wykorzystywać potencjał miejsc. Jest tutaj mała restauracja, kilka łódek do … Czytaj dalej Tureckie zwyczaje i kebaby. Dzień 49

Herbaciane pola. Dzień 48

Dzisiaj był spokojny dzień. A przynajmniej taka była jego pierwsza połowa. To trochę za sprawą naszego gospodarza, który uważał, że trzeba dużo odpoczywać. My rownież pobyt w Turcji chcieliśmy potraktować na luzie. Tak więc rano trochę pomogliśmy prowadzić przydrożną "czajownię". Nie było to zbyt skomplikowane. Podawana jest tam tylko jedna rzecz: turecki czaj. I to … Czytaj dalej Herbaciane pola. Dzień 48

Byleby przekroczyć granicę. Turcja. Dzień 47.

Jak się rano okazało rozbiliśmy się w "centrum połowu ryb" 🙂 otworzyliśmy namiot a tam zobaczyliśmy 10 wędkarzy. Wszyscy bardzo skupieni i poważni. Ciągle ktoś przechodził obok naszego namiotu, więc nie za bardzo dało się spać. Zjedliśmy śniadanie, poszliśmy wykąpać się w ciepłym morzu i.. Okazało się, że bilety na prom zostały nam sprzedane na … Czytaj dalej Byleby przekroczyć granicę. Turcja. Dzień 47.

Batumi ech Batumi. Dzień 46

Do Batumi, o którym w latach 60 śpiewały Filipinki (zamieszczamy link do posłuchania tutaj) zostało prawie 60 km. Nasz cel na dzisiaj. Musieliśmy tam kupić bilety na prom. Najpierw jednak czekała nas przeprawa przez most.  Dandalo to most kamienny, który liczy sobie prawie 1000 lat. Powstał już w czasach królowej Tamar, ale do dziś służy miejscowym … Czytaj dalej Batumi ech Batumi. Dzień 46

Przez Mały Kaukaz: droga do Batumi. Dzień 44 i 45

Jako, iż wczoraj mało jeździliśmy, dzisiaj postanowiliśmy wyruszyć dość wcześnie i nawet się to udało 🙂 Rano napisaliśmy krótki liścik naszym znajomym i wetknęliśmy go za wycieraczkę samochodu. Krajobraz znów się trochę pozmieniał. Pojawiło się więcej zieleni i drzew. Co jakiś czas spotykaliśmy się z naszymi nowymi znajomymi z Australii (w Batumi musieli być na … Czytaj dalej Przez Mały Kaukaz: droga do Batumi. Dzień 44 i 45

Miasto w skale – Wardzia. Dzień 43.

O poranku powitali nas sąsiedzi i babcia gospodarza. Pierwsze pytania brzmiały czy dobrze spaliśmy i czy mamy ochotę na mleko do śniadania 🙂 Paweł dostał ciepłe, świeże mleczko a ja herbatę. Do tego dwa rodzaje sera i masło domowej roboty.  Podczas pakowania namiotu mieliśmy licznych obserwatorów 🙂 Każdy chciał też zobaczyć jak wygląda jego wnętrze. … Czytaj dalej Miasto w skale – Wardzia. Dzień 43.

Gyumri i powrót do wspaniałej Gruzji. Dzień 42

Dworzec otwiera się o 7. Musieliśmy więc wstać chwilę wcześniej.  Zjedliśmy śniadanie w parku, a zęby umyliśmy na peronie. Tak jak poradził nam dozorca dworca 🙂   I po szybkim zerknięciu na halę, gdzie graliśmy wczoraj w siatkówkę, ruszyliśmy dalej.  Gyumri jest drugim co do wielkości miastem Armenii. Żyje w nim 150 tys. ludzi. W … Czytaj dalej Gyumri i powrót do wspaniałej Gruzji. Dzień 42