W stronę ostatniej granicy i wreszcie Polska!. Dzień 64 i 65

Poranek powitał nas niezwykłą mgłą na jeziorze. Trzeba było się przemóc, żeby wyjsć z namiotu w taki chłód 🙂 Paweł trochę nie miał wyjścia, bo czekała go kolejna naprawa przedniego, styranego koła. Ja w tym czasie przygotowywałam śniadanko. Prawdziwy damsko-męski podział obowiązków 🙂 W końcu przyszedł czas, żeby zwijać nasze obozowisko i pomachać do okolicznych … Czytaj dalej W stronę ostatniej granicy i wreszcie Polska!. Dzień 64 i 65

Reklamy

Na speedzie do Tarnopola. Dzień 63

Noc spędzona na plebanii posłużyła nam. Byliśmy bardzo wypoczęci. Na dodatek zostaliśmy zaproszeni na śniadanie, z którego skorzystaliśmy. Wszystko było wybornie smaczne! Na stole większość produktów była własnej roboty m.in. chrupiące bułeczki. Mogliśmy porozmawiać po polsku. Oczywiście jedzenie nie było najważniejsze :p Było bardzo sympatycznie. Byliśmy napełnieni kaloriami po brzegi i mogliśmy ruszać w drogę. … Czytaj dalej Na speedzie do Tarnopola. Dzień 63

Nasz Kamieniec Podolski. Dzień 62

Wstaliśmy z naszego namiotu. I zaraz po ruszeniu pogłaskaliśmy koty. Naszym celem był Kamieniec Podolski. Na mapie znaleźliśmy prom przez Dniestr koło miejscowości Ustia, żeby ominąć drogę główna i jednocześnie nieco ją skrócić. Pasowało nam idealnie. Niestety nie byliśmy pewni jeszcze, czy on faktycznie istnieje... Droga do niego prowadząca początkowo była zachęcająca jednak dość szybko … Czytaj dalej Nasz Kamieniec Podolski. Dzień 62

Zwyczajne Soroki, Mołdawskie bazary i wyjazd z kraju. Dzień 60 i 61

Pomimo rozłożenia namiotu w pośpiechu przed burzą, tuż przy głównej drodze, całkiem nieźle się wyspaliśmy. Ostatnio wstajemy jeszcze przed 6. To bardzo wcześnie jak na nas :p Dziś wyjechaliśmy bez śniadania już o 7 rano. Bez, ponieważ połowa załogi nie miała apetytu, a druga połowa stwierdziła, że może poczekać. Okazja na śniadanie nadarzyła się około … Czytaj dalej Zwyczajne Soroki, Mołdawskie bazary i wyjazd z kraju. Dzień 60 i 61

Produkcja wina pod ziemią – wino Cricova (filmy). Dzień 58 i 59

Rano, przy kawie okazało się, że wcale nie musimy jechać na południe, żeby zobaczyć podziemne tunele ze składowanym winem. Podobno trzeba się zapisywać wcześniej, podobno trzeba tam w środku się poruszać samochodem. Lepiej nam jechać na drugą stronę Kiszyniowa.  Pożegnaliśmy się z naszym, jakże serdecznym gospodarzem.    Posłuchaliśmy się. Wróciliśmy do Kiszyniowa, tym razem tylko … Czytaj dalej Produkcja wina pod ziemią – wino Cricova (filmy). Dzień 58 i 59

Teraz Mołdawia! A najpierw Kiszyniów. Dzień 57

Plan na dziś: dojazd do Kiszyniowa. Droga łącząca dwie stolice była dosyć ruchliwa. Wiele pojazdów miało Naddniestrzańskie tablice rejestracyjne. Dwie stolice z Tiraspolem muszą być blisko powiązane.  Było bardzo płasko, więc jechało się dosyć łatwo. Po drodze zajechaliśmy do marketu, i natknęliśmy się na nietypowo wypieczoną bułkę.  Zjeść też ją było można, w zdaje się, … Czytaj dalej Teraz Mołdawia! A najpierw Kiszyniów. Dzień 57

Tiraspol i powrót Sowietów. Dzień 56

Wstaliśmy już w typowo europejskich standardach. Wyszliśmy z namiotu, zjedliśmy śniadanie, posprzątaliśmy po sobie. A gospodarze się nami nawet nie zainteresowali (przypominamy, że z braku innej możliwości namiot rozbiliśmy przed czyimś domem, po uzgodnieniu). Eh, jak łatwo się przyzwyczaić do gruzińskich otwartych serc 🙂 Naszym planem na dziś było Naddniestrze. A dokładniej Naddniestrzańska Republika Mołdawska. … Czytaj dalej Tiraspol i powrót Sowietów. Dzień 56

Z gliniastego pola w stronę Naddniestrzańskiej Republiki Mołdawskiej. Dzień 55

Dzień rozpoczął się od, kolokwialnie rzecz ujmując, grzebania w glinie. Poprzedni wieczór zmusił nas do wyboru takiego miejsca. Zatem rano była zabawa z oczyszczaniem śledzi, rowerów, butów..z tej czarnej mazi. Paweł jeszcze rano bawił się klockami - hamulcowymi 😉 Celem dnia było dotarcie do granicy Ukrainy z Naddniestrzem. Ostre słońce, oraz budowa drogi niestety nam … Czytaj dalej Z gliniastego pola w stronę Naddniestrzańskiej Republiki Mołdawskiej. Dzień 55

Odessa w przelocie. Dzień 54

Po nocy spędzonej na plaży w Czarnomorsku ruszyliśmy do Odessy. Miasto jest bardzo duże i po ilości supermarketów od razu było widać, że jesteśmy już w Europie. Podreperowaliśmy nasze braki w zapasach i nie mogliśmy się oprzeć by nie kupić pasztetu w puszce. Naprawdę się trochę za nim stęskniliśmy. Jednak trochę nam brakowało gruzińskiego chleba … Czytaj dalej Odessa w przelocie. Dzień 54

Na pełnym morzu. Prom Batumi – Odessa. Dzień 52 i 53

Te dni były bardzo odmienne od reszty. Na początku podróży raczej nie braliśmy pod uwagę trasy omijającej Turcję Morzem Czarnym. Ale sytuacja polityczna i konieczność kombinowania później powrotu do Polski samolotem spowodowały zmianę naszych planów.  Podróż promem zaczyna się od kupna biletów. Nie da się tego zrobić przez internet na stronie przewoźnika UkrFerry. Jest tam … Czytaj dalej Na pełnym morzu. Prom Batumi – Odessa. Dzień 52 i 53